powrót do strony głównej

   
HISTORIA
 

Rys historyczny

  

Wielkie Księstwo Poznańskie

  

Powstanie wielkopolskie

  

Powszechna Wystawa Krajowa

 


Poznański Czerwiec

 
-

przyczyny

-

przebieg

-

ofiary

-

procesy uczestników

-

epilog

-

galeria

-

poezja nt. Czerwca

-

Czerwiec w mediach

   

 

W 1846 Hipolit Cegielski otworzył w Poznaniu fabrykę produkującą narzędzia oraz maszyny rolnicze oraz urządzenia dla przemysłu rolno-spożywczego. Po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 roku, firma H. Cegielski Towarzystwo Akcyjne, rozpoczęła produkcję taboru kolejowego. Pod koniec lat trzydziestych XX wieku, zaczęto produkować również tramwaje.
Po zakończeniu II wojny światowej zakład został znacjonalizowany i przekształcony w jedno z głównych kół zamachowych nowej socjalistycznej gospodarki, w ramach planu 6-letniego.
  

R E K L A M A

[czytaj dalej]

   

 
J
eszcze 27 czerwca nic nie wskazywało na to, że załoga „Ceglorza” podejmie strajk.
Trwały rozmowy w sprawie realizacji postulatów załogi. Tymczasem wśród robotników dojrzewał bunt. Wzburzenie dotyczyło głównie prób przeciągania w czasie decyzji przez władze.
 
Jak wspomina jedna z uczestniczek tych wydarzeń: „Załoga buntowała się, trwały częste masówki, przyjeżdżali przedstawiciele z Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego na rozmowy z załogą. Wiele obiecywano i mówiono, choć czasem w tym wszystkim trudno nam było się połapać. Miałam tyle swoich trosk i problemów, że nie bardzo chętnie na te masówki chodziłąm. (...) Dlatego dziś dkoładnie nie wiem, o co to wszystko poszło, dlaczego aż taka była reakcja zbuntowanych robotników, którzy pewnego dnia postanowili wyjść na ulicę. Miałam tego dnia ranną zmianę... Byłam tego dnia w bardzo dobrym nastroju. Pracowaliśmy już około pół godziny i nikt się nie spodziewał, jakie czekają nas wydarzenia. Właśnie obsłużyłam moje trzy maszyny, skontrolowałam wymiary, poprawiłam wiertła i nalałam świeżej oliwy do maszyn, zamierzałam iść do magazynu po pręty materiału, kiedy do naszego warsztatu weszła grupa ludzi z TASKO [Centralny Zarząd Taboru i Sprzętu Komunikacyjnego – CZ TASKO]. Krzyczano: wyłączać maszyny i wychodzić! Ktoś krzyczał donośnym głosem: z nami bracia robotnicy, z nami! Chwila wahania, potem robotnicza brać w usmarowanych oliwą kombinezonach, w butach na drewnianych spodach powoli zaczęła opuszczać warsztat. Nikt nie protestował, choć mistrz i kierownik byli na warsztacie, nikt żadnego słowa nie powiedział, wszyscy byli widocznie zaskoczeni tym, co się działo i czuli, że wobec rozgrywających się tu spraw są całkowicie bezradni, niezdolni już powstrzymać ich biegu.” [za J. Kaczmarek, „Czerwiec 1956 w oczach kobiety”]
 
Robotników, zbierających się koło elektrowni wzywano do marszu pod Zamek, w celu spotkania się z premierem Józefem Cyrankiewiczem, który miał podobno przyjechać.
 
„Dziwna rzecz, już nikt nie pyta, po co i dlaczego, wszyscy już zgodnym tłumem idziemy środkiem ulicy Dzierżyńskiego. Przed nami i za nami coraz więcej ludu. Zatrzymujemy tramwaje, którymi biurowcy zdążali na godz. 7 do pracy w zakładach. Tramwajarze o nic nie pytając, jakby wszyscy byli zmówieni, choć i dla nich niewątpliwie było to coś szokującego, zgodnie zatrzymywali i zabezpieczali swoje wozy, pozostawiając je zamknięte na jezdni.” [opus citatum]
 
W pochodzie brało udział około 80% załogi HCP. Pochód nie był wcześniej przygotowany – nie niesiono też żadnych transparentów. Skandowano hasła i śpiewano pieśni. Władze porządkowe nie interweniowały. Pochód demonstracyjnie przeprowadzono koło Międzynarodowych Targów, przez Jeżyce i częściowo przez śródmieście, kierując się w stronę Placu Stalina (obecny Plac A. Mickiewicza). W miarę upływu czasu rosła liczba jego uczestników.


Mapka pokazująca kierunek przemarszu protestujących
(kliknij, aby otworzyć w nowym oknie – 294 Kb)

Około godziny 9 główna kolumna pochodu przybyła pod Zamek. Cały plac pomiędzy Collegium Minus, Operą i Zamkiem, aż w głąb ul. Armii Czerwonej (św. Marcin) zapchany był ludźmi. Ich ilość szacowano na 50 do 200 tysięcy (w rzeczywistości w zajściach uczestniczyło ok. 100 tysięcy ludzi). Delegacja protestujących przeprowadziła rozmowę z rezydującym w Zamku przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej Franciszkiem Frąckowiakiem.
 
Po godzinie 10, na wieść o aresztowaniu przebywającej w Warszawie delegacji robotników, kilka tysięcy demonstrantów przemaszerowało pod więzienie przy ulicy Młyńskiej. Więzienie zostało zdobyte, a 257 przebywających w nim wówczas więźniów wypuszczono na wolność. Część demonstrantów przystąpiła do niszczenia akt więziennych, inni wdarli się do gmachów prokuratury i sądu, które opanowali. W ręce protestujących trafiła broń palna zabrana w więzieniu. Tłum zebrany przed gmachem sądu nie dopuścił do niego straży pożarnej, wezwanej w związku z podpaleniem gmachu. Zamieszki w rejonie więzienia i sądu trwały do godziny 12.
 
W następnej kolejności przystąpiono do ataku na siedzibę Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Równolegle jedna z grup protestujących udała się na dworzec kolejowy by wstrzymać ruch pociągów. W czasie ataku na gmach UB padły strzały, a w zajściach na dworcu zginął konduktor.
 
Do tłumienia zamieszek skierowano oddziały wojska, którym jednak zakazano używania broni. Władze sądziły, iż samo pojawienie się żołnierzy na ulicach powinno skutecznie zahamować bojowe nastroje tłumu. Tymczasem jednak demonstranci zatrzymali osłaniające wojsko samochody pancerne i czołgi, które następnie skierowali pod gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Około godziny 13 opanowano budynek przy ul. Kochanowskiego, skąd prowadzono dalszy ostrzał głównego gmachu. Do walki wprowadzano zdobyte czołgi, zaopatrzone już w amunicję.


Mapka rejonu ul. Kochanowskiego
(kliknij, aby otworzyć w nowym oknie – 97 Kb)

W godzinach popołudniowych do miasta wkroczyło wojsko w liczbie 10 tysięcy żołnierzy, wspierane przez 360 czołgów, wozy bojowe i samochody. Pacyfikacja Poznania trwała do rana.
 
W Powstaniu Poznańskiego Czerwca 1956 roku śmierć poniosły 74 osoby.


Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956 r.

[początek strony]

(c) Maciej A. Szewczyk 2000-2012